Pinoterapia (pinopresura) to praca uciskiem na wybrane punkty na ciele za pomocą metalowej pinezki — pinu. W Fizjointegrze stosujemy ją w ramach wizyty fizjoterapeutycznej, zawsze po badaniu i tylko tam, gdzie ma to sens. To technika ucisku: pin nie przebija skóry.
W ramach wizyty fizjoterapeutycznej · od 150 zł · bez skierowania
Pinoterapia, nazywana też pinopresurą, to technika terapii odruchowej, w której uciskamy i drażnimy wybrane punkty na ciele specjalnym metalowym narzędziem — pinem, czyli pinezką. Metodę opracował polski ortopeda Radosław Składowski. Najważniejsza rzecz na początek: pin pracuje uciskiem na skórę i tkanki pod nią, ale jej nie przebija.
I to jest najważniejsza cecha tej techniki. Narzędzie zostaje na powierzchni — uciska, drażni i przesuwa się po tkance, ale nie nakłuwa. Dla pacjenta to istotna różnica, bo samo słowo „pin” budzi czasem skojarzenie z nakłuwaniem. W pinoterapii nic takiego się nie dzieje: pracujemy wyłącznie z zewnątrz.
Cel jest prosty: zmniejszyć napięcie i ból w obszarach mięśniowo-powięziowych, zwłaszcza tam, gdzie są punkty spustowe — twarde, bolesne miejsca w napiętym mięśniu. Powiedzmy to wprost: pinoterapia nie ma mocnych dowodów naukowych i nie traktujemy jej jako samodzielnej metody leczniczej. To technika wspomagająca, jedna z wielu, którą stosujemy tam, gdzie badanie wskazuje, że może pomóc.
Pinoterapię stosujemy głównie tam, gdzie ból ma podłoże mięśniowo-powięziowe — przy przewlekłym napięciu mięśni i aktywnych punktach spustowych. Te napięte, twarde miejsca w mięśniu potrafią dawać ból także w okolicy oddalonej od samego ucisku. Sięgamy po nią pomocniczo przy bólach krzyża i napięciach w okolicy kręgosłupa oraz przy bólach karku i barku po długiej pracy w jednej pozycji.
Bywa też elementem pracy przy napięciowych bólach głowy wywodzących się z mięśni szyi i barku, przy dolegliwościach ścięgien z przeciążenia, jak łokieć golfisty, oraz przy ograniczeniach zakresu ruchu w stawach związanych z napięciem otaczających tkanek. Wykorzystujemy ją również wspomagająco w pracy z bliznami i napięciami utrzymującymi się po dłuższym unieruchomieniu kończyny.
Tu zaznaczamy uczciwie: pinoterapia pracuje z napięciem tkanek, a nie z przyczyną choroby. Nie cofa zmian zwyrodnieniowych i nie zastępuje leczenia. O tym, czy w danym przypadku w ogóle ma sens, decydujemy po badaniu — nie na odległość. Jeśli badanie pokaże, że źródło bólu leży poza mięśniem, powiemy o tym wprost i dobierzemy inne postępowanie, czasem łącznie ze skierowaniem do lekarza.
Przy konkretnych dolegliwościach mogą Państwo przeczytać, jak prowadzimy terapię — przy bólu kręgosłupa, rwie kulszowej oraz bólu kolana.
Zabieg zaczynamy od wywiadu i badania. Pytamy o historię dolegliwości, przebyte urazy, choroby i przyjmowane leki, a potem badamy ruch i napięcie tkanek, żeby znaleźć punkty wymagające pracy. Dopiero na tej podstawie wiemy, gdzie i jak pracować pinem — plan dobieramy do konkretnego przypadku, nie z szablonu.
Następnie pracujemy pinem na wybranych punktach. Narzędziem uciskamy tkankę punktowo, a w razie potrzeby drażnimy ją krótkimi, energicznymi bodźcami albo przesuwamy po powierzchni skóry. Przez cały czas pin pozostaje na zewnątrz — nie przebija skóry. Opracowanie jednego punktu trwa zwykle od kilkudziesięciu sekund do kilku minut. Pacjent często czuje w tym czasie krótkotrwały, ostry ból i pieczenie, które zwykle słabnie wraz z pracą nad danym miejscem.
Po zabiegu w miejscu pracy może pojawić się zaczerwienienie skóry utrzymujące się do kilku godzin, a u części pacjentów siniak, który zwykle ustępuje w ciągu kilku dni. Bywa też przejściowa tkliwość skóry i uczucie zmęczenia. To naturalne reakcje na drażnienie tkanek, nie powikłania.
Pinoterapii nie stosujemy w każdym stanie. Odpuszczamy ją w ciąży, przy aktywnej chorobie nowotworowej, przy zaburzeniach krzepnięcia krwi i leczeniu przeciwzakrzepowym, przy świeżym zawale serca lub zaburzeniach rytmu serca, przy padaczce, tętniakach i zakrzepicy żył głębokich, a także przy gorączce, ostrych infekcjach oraz ranach i chorobach skóry w miejscu pracy. Nie pracujemy też z osobą, która nie może świadomie wyrazić zgody na zabieg. Dlatego każdą wizytę zaczynamy od wywiadu i badania — pytamy o choroby i przyjmowane leki, zanim cokolwiek zaczniemy.
Pinoterapię realizujemy w ramach wizyty fizjoterapeutycznej — od 150 zł za 50 minut, bez osobnej opłaty za samą technikę. Nie prowadzimy oddzielnego cennika za pinopresurę. Cena obejmuje badanie, dobór punktów i, jeśli ma to sens w danym przypadku, połączenie pinoterapii z innymi technikami w ramach jednej wizyty.
Sama praca pinem zajmuje zwykle od kilkunastu do kilkudziesięciu minut, zależnie od liczby opracowywanych punktów. Pozostały czas wizyty przeznaczamy na badanie i resztę pracy — terapię manualną i ćwiczenia, które pomagają utrwalić efekt. To połączenie ma znaczenie, bo sama technika rozluźnia napięcie na krótko, a dopiero ćwiczenia pomagają utrzymać je niżej na dłużej. Liczbę spotkań ustalamy po badaniu i nie obiecujemy z góry konkretnej liczby zabiegów ani pełnego wyleczenia.
Przyjmujemy w centrum Nowego Targu, przy ul. Królowej Jadwigi 21, bez skierowania. W razie potrzeby dojeżdżamy do okolicznych miejscowości: Szaflar, Czarnego Dunajca, Ludźmierza, Rabki-Zdroju, Krościenka i Białki Tatrzańskiej.
Pinoterapia (pinopresura) to praca uciskiem na wybrane punkty na ciele za pomocą specjalnego narzędzia — metalowej pinezki, czyli pinu. Najważniejsza rzecz na początek: pinoterapia nie przebija skóry. Pin drażni i uciska tkankę z zewnątrz, pozostając cały czas na powierzchni. Cała technika opiera się na pracy z napięciem mięśniowo-powięziowym i punktami spustowymi — bez nakłuwania.
Zabieg bywa nieprzyjemny i nie obiecujemy, że będzie bezbolesny. W trakcie ucisku pinem pacjent często czuje krótkotrwały, ostry ból i pieczenie w opracowywanym punkcie, które zwykle słabnie wraz z pracą nad danym miejscem. Po zabiegu może pojawić się zaczerwienienie skóry utrzymujące się do kilku godzin, czasem siniak lub tkliwość. To przejściowe reakcje na drażnienie tkanek, nie powikłania. Mówimy o tym przed zabiegiem, żeby nie było zaskoczenia.
Sama praca pinem trwa zwykle od kilkunastu do kilkudziesięciu minut, zależnie od liczby opracowywanych punktów. W Fizjointegrze pinoterapia jest częścią wizyty fizjoterapeutycznej, która trwa około 50 minut — w tym czasie mieści się badanie, dobór punktów i pozostała praca z pacjentem. Liczbę i częstotliwość spotkań ustalamy po badaniu, bo zależą od przyczyny i czasu trwania dolegliwości. Nie obiecujemy z góry konkretnej liczby zabiegów.
Tak, po pinoterapii może pojawić się zaczerwienienie skóry, a u części pacjentów siniak, który zwykle ustępuje w ciągu kilku dni. Zdarza się też przejściowa tkliwość skóry w miejscu pracy. To naturalna odpowiedź tkanek na drażnienie, a nie oznaka powikłania. Dlatego każdą wizytę zaczynamy od wywiadu — przy zaburzeniach krzepnięcia krwi czy leczeniu przeciwzakrzepowym tej techniki nie stosujemy.
Tu jesteśmy uczciwi: pinoterapia nie ma mocnych dowodów naukowych. Brakuje badań klinicznych z randomizacją, a opisy skuteczności opierają się głównie na obserwacjach praktyków i doświadczeniu klinicznym. Dlatego traktujemy ją jako technikę wspomagającą, jedną z wielu w terapii napięcia mięśniowo-powięziowego, a nie samodzielną metodę leczniczą. Jeśli w danym przypadku ma sens, łączymy ją z terapią manualną i ćwiczeniami. O tym, czy w ogóle po nią sięgniemy, decyduje badanie.
Pinoterapię realizujemy w ramach wizyty fizjoterapeutycznej — od 150 zł za 50 minut, bez osobnej opłaty za samą technikę. Nie prowadzimy oddzielnego cennika za pinopresurę. Cena obejmuje badanie, dobór punktów i, jeśli ma to sens w danym przypadku, połączenie pinoterapii z innymi technikami w ramach jednej wizyty.
Salka do ćwiczeń i gabinety zabiegowe w centrum Nowego Targu, przy ul. Królowej Jadwigi 21.
Nie muszą Państwo z góry wiedzieć, czy pinoterapia będzie właściwa — ustalimy to na wizycie. Termin zarezerwują Państwo online, wybierając wolną godzinę w kalendarzu rezerwacji. Przyjmujemy w centrum Nowego Targu, przy ul. Królowej Jadwigi 21.